Tagi: mobilne, telefon, smartfon

IDZIE NOWE
czyli jak bezpiecznie przenieść dane ze starego do nowego telefonu

Miesięcznik Digital Vision 03/2012

  W cyklu „Smartfony w praktyce” postanowiliśmy zmierzyć się z praktycznymi aspektami korzystania ze smartfonów wykorzystujących różne systemy operacyjne. Telefony kilku głównych producentów pracujące na najbardziej popularnych platformach trafiły do rąk użytkowników stanowiących czteroosobową ekipę testującą o zróżnicowanym stopniu biegłości w posługiwaniu się nowoczesnymi wynalazkami. Dlatego nasze testy mają bez wątpienia charakter subiektywny, ale i bardzo praktyczny. W pierwszej części przybliżyliśmy już SYSTEMY OPERACYJNE. Znajdziecie ją też na naszej stronie: www.digital-vision.pl

Sergiusz Mitin

   Poza rzadkimi wyjątkami, obcowanie z nowo nabytym telefonem zazwyczaj rozpoczyna się od przeniesienia danych z poprzednio używanego. Jeśli był to smartfon, czyli urządzenie o całkiem zaawansowanych możliwościach i funkcjach, można przypuszczać, że będzie ich całkiem sporo. Do najbardziej krytycznych, przynajmniej w mojej ocenie, należą książka telefoniczna i wpisy w kalendarzu. O zarządzaniu dokumentami, plikami muzycznymi, zdjęciami czy filmami napiszemy innym razem.

  Okazuje się jednak, że operacja wcale nie jest łatwa ani szybka, nawet w odniesieniu do książki teleadresowej. Jeśli zawiera ona kilkanaście pozycji, można je po prostu przepisać jedną po drugiej. Ale jeśli jest ich kilkaset? A do tego kilkadziesiąt zaplanowanych wydarzeń – spotkań, terminów, rocznic w kalendarzu? I jeszcze notatki?

  Zacznijmy od książki teleadresowej. W nowoczesnych telefonach komórkowych, nawet tych nieco prostszych, każdemu kontaktowi (wpisowi w książce) można przyporządkować różne informacje – od numerów telefonów, poprzez adres poczty elektronicznej, stanowisko w firmie, adres zamieszkania, aż po datę urodzenia. Można też przyporządkować każdej osobie indywidualny dzwonek i zdjęcie. Jak przenieść wszystkie te dane, zachowując ich czytelność i użyteczność, z jednego telefonu do drugiego?

 Oprogramowanie producentów

    Każdy producent smartfonów udostępnia do swoich wyrobów oprogramowanie (obiegowo zwane phone managerem), przeznaczone na komputer osobisty, które umożliwia współpracę telefonu z komputerem. Takie oprogramowanie przeważnie jest kompatybilne wstecz, czyli pozwala na przeniesienie danych ze starszych modeli do nowszych, tylko na ogół dotyczy to telefonów tego samego producenta. Proces przenoszenia danych zazwyczaj jest łatwy i przejrzysty, do tego objęty wsparciem technicznym.

 Pośrednictwo karty SIM

    Najpopularniejszym sposobem przeniesienia książki teleadresowej jest ten z użyciem karty SIM. Dane z pamięci starego telefonu kopiuje (eksportuje) się na kartę, przekłada się ją do nowego i importuje dane do jego pamięci. Metoda ta jednak nie zawsze działa. Z testowanych systemów operacyjnych eksport listy kontaktów na kartę SIM i późniejszy import umożliwiały Symbian, Android i Windows Mobile 6.5. W przypadku Windows Phone 7 lub późniejszych jego odmian (na przykład WP 7.5 Mango), iPhone i Bada 1.2 owszem – można zaimportować kontakty do pamięci telefonu z karty SIM, ale wyeksportować w przeciwnym kierunku – z pamięci telefonu na kartę – już nie.

    Przeniesienie książki za pomocą karty SIM ma jednak pewną wadę, wynikającą z budowy owych kart, przynajmniej obecnych. Mianowicie karta SIM umożliwia przyporządkowanie każdej osobie tylko jednego numeru telefonu. Jeśli danej osobie przyporządkowano więcej danych, na przykład kilka numerów telefonów, to przy skopiowaniu książki na kartę osoba ta zostanie zapisana tyle razy, ile numerów jej przyporządkowano, za każdym razem z jednym numerem. Zakładając, że obecnie używane karty SIM mają pojemność ograniczoną do 250 wpisów, może okazać się, że nawet książka zawierająca 100 osób nie zmieści się na karcie w jednym podejściu, o ile większości osób będzie przyporządkowane więcej niż po jednym numerze, co dziś nie jest rzadkością. Większość systemów operacyjnych (poza Bada 1.2 i WM 6.5) umożliwia jednak scalenie kilku wpisów naraz (Symbian) albo dodawanie jednego kontaktu do drugiego. Ewentualnie kilkukrotne dodawanie kolejnych – o ile jednej osobie będzie odpowiadało kilka wpisów (kilka numerów telefonów). Jest to możliwe w systemach WP 7, iPhone, Android. Przy książce zawierającej kilkaset pozycji nawet takie udogodnienie przysporzy żmudnej pracy. Co gorsza – karty SIM obsługują wyłącznie numery telefonów, nawet bez wskazania czy to stacjonarny czy komórkowy, prywatny czy służbowy. Pozostałych pól w bazie teleadresowej nowoczesnych smartfonów na przykład adresu e-mail, adresu pocztowego, daty urodzenia czy też stanowiska w firmie, karty SIM nie obsługują w ogóle. Pod tym względem ich technologia drastycznie i z zupełnie niezrozumiałych powodów odstaje od technologii telefonów, w których owe karty są używane.

    Oczywiście za pomocą karty SIM można przenieść jedynie listę kontaktów nie ma mowy o podobnym sposobie przeniesienia wpisów kalendarza, notatek czy innych informacji. W przypadku iPhone sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, ponieważ w nowszych modelach – na przykład iPhone 4 – wykorzystuje się nowy format kart Micro-SIM, na razie niezbyt rozpowszechniony w innych modelach telefonów.



 Pośrednictwo Microsoft Outlook

    Wielu producentów telefonów albo/oraz ich systemów operacyjnych uwzględnia możliwość synchronizacji książki teleadresowej, kalendarza oraz niektórych innych danych zawartych w telefonie z programem MS Outlook. Takie przywiązanie producentów do komercyjnego programu – nie sprzedawanego osobno, lecz wchodzącego w skład dość kosztownego pakietu biurowego MS Office, jest dla mnie nie do końca zrozumiałe. Można pojąć intencje Microsoftu (producenta platform Windows Mobile i Windows Phone), promującego własny produkt. Natomiast założenie, że jest to najbardziej rozpowszechniony program do zarządzania informacją osobistą (tak zwany PIM – od angielskiego Personal Information Manager) wydaje mi się nader śmiałe. Bezpłatne oprogramowanie do nowoczesnych smartfonów, obsługujące ową synchronizację, woła ajnowszych wersji MS Outlook – na przykład 2010, w ostateczności 2007. Tym bardziej że sam w sobie MS Outlook wcale nie jest narzędziem do bezpośredniego przenoszenia danych (książki teleadresowej, kalendarza, notatek i tym podobnych) z jednego telefonu do drugiego. Nieumiejętnie wykonana „przeprowadzka” może zaowocować tym, że w wyniku „synchronizacji” informacji zawartej w Outlooku z nowym, a co za tym idzie „pustym” jeszcze smartfonem – to nie smartfon przyjmie od Outlooka informację, lecz Outlook „wyczyści” zawarte w nim dane.



 Metoda „wizytówek”

    Za całkiem uniwersalną, a zarazem dostępną, gdyż niewymagającą żadnego dodatkowego oprogramowania ani też niezbędnego udziału komputera, uznaliśmy metodę, którą nazwaliśmy metodą „wizytówek”. Mimo pozoru niezgodności i niekompatybilności książek telefonicznych na różnych platformach systemowych i u różnych producentów sprzętu, jedna zasadnicza wspólna cecha jednak istnieje. Otóż każda książka teleadresowa to baza danych, składająca się z wpisów (informatycy zwą je rekordami). Każdy wpis natomiast, odpowiadając konkretnej osobie, stanowi jakby jej „wizytówkę”, która może być wyeksportowana do odkreślonego formatu pliku (wprawdzie nie zawsze, ale o tym za chwilę). Format plików „plik.vcf” zwie się obiegowo vCard albo Versitcard. Nazwa pochodzi od Versit (podejrzewam, że jest spokrewniona z angielskim słowem versatile, co znaczy uniwersalny) – tak nazywało się konsorcjum, które w ostatnich latach ubiegłego stulecia aktywnie lansowało unifikację wymiany danych osobowych drogą elektroniczną. Rzeczywiście – pliki te są czytelne dla większości elektronicznych baz danych i mogą być zaimportowane przez smartfona, tworząc odpowiednie wpisy w książce teleadresowej.

   Cały proceder jest całkiem prosty i powinien być możliwy do wykonania przez absolutną większość użytkowników smartfonów:

  • wchodzimy na listę kontaktów jednego smartfona, czyli wywołujemy jego książkę teleadresową;

  • w menu wybieramy opcję „Wyślij” albo „Eksportuj”, po czym lista kontaktów umożliwia zaznaczenie poszczególnych wpisów albo wybranie opcji „Zaznacz wszystko”;

  • zaznaczone kontakty zostają wyeksportowane do pliku (plików) w formacie „plik.vcf”.

    Ów plik (pliki) można przetransportować na inny smartfon dowolną dostępną metodą, na przykład wysyłając przez interfejs Bluetooth, SMS-em albo MMS-em, pocztą elektroniczną w postaci załącznika, za pośrednictwem eksploratora plików komputera, łącząc z nim telefony, ewentualnie łącząc telefony bezpośrednio kablem (na przykład Nokia umożliwia podłączanie do swoich smartfonów innego telefonu jako pamięci zewnętrznej).

    Najważniejsze żeby ten plik czy pliki znalazły się na innym telefonie. Wówczas ich uruchomienie spowoduje import wpisów do książki teleadresowej. Przy przesłaniu pliku przez łącze Bluetooth może nastąpić samoczynne uruchomienie pliku i przeniesienie zawartych w nim kontaktów do książki telefonicznej.

    Taki jest schemat ogólny. Eksport wizytówek odbywa się jednak różnie w zależności od platformy. Z iPhone’a wizytówki można wysyłać pojedynczo, zarówno jako załącznik e-maila, jak i w postaci SMS-a. Z WM 6.5 – tylko pojedynczo jako SMS-y, natomiast z WP 7 bezpośrednio z telefonu kontaktów nie można wysłać w ogóle. Symbian i Bada eksportują każdą wizytówkę w postaci osobnego pliku, chociaż przy wysłaniu ich za pomocą e-maila wysyłają się one wszystkie razem, każda jako osobny załącznik. Importując kontakty „na nowym miejscu” trzeba otwierać po kolei otrzymane załączniki, co przy dużej wyeksportowanej książce może okazać się bardzo czasochłonne. Jednak działa niezawodnie w większości przypadków, gdyż umożliwia zaimportowanie wpisów do każdego z testowanych systemów operacyjnych. Android natomiast eksportuje wszystkie wpisy książki do jednego pliku. Import kontaktów z takiego pliku odbywa się bezstresowo i w zasadzie błyskawicznie... o ile inny system operacyjny jest w stanie poprawnie go odczytać. iPhone na przykład zaimportował wyeksportowaną w ten sposób z Androida książkę teleadresową, przesłaną w postaci jednego pliku jako załącznik do e-maila, dosłownie w ciągu paru sekund – bez żadnego wysiłku ze strony użytkownika. Tak samo inny Android. Z pozostałymi platformami nie poszło tak gładko, a w zasadzie – nie poszło w ogóle. Ani WP 7.5, ani Bada nie były w stanie zaimportować kontaktów „hurtowo” i komunikowały błąd. Symbian owszem – otwierał plik „wielowizytówkowy”, ale dodawał do swej książki teleadresowej tylko pierwszy z wyeksportowanych kontaktów, całkowicie ignorując pozostałe.

    Ani do iPhone’a, ani do WP 7.5 nie dało się przenosić plików za pomocą łącza Bluetooth czy też za pośrednictwem komputera. Te systemy po prostu nie umożliwiają przeglądania zawartych w telefonie plików, ani manipulowania nimi. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem pozostaje przesłanie plików e-mailem w postaci załączników – i właśnie tak została wgrana książka teleadresowa do iPhone’a. Natomiast WP 7.5 chętnie importował pliki zawierające pojedynczy kontakt, ale wyświetlał błąd, jeśli plik zawierał chociażby dwie „wizytówki”.

    Za pomocą „wizytówek” można przenosić tylko książkę teleadresową, gdyż z samego swego założenia format vCard to pliki danych osobowych. Tą metodą nie da się przetransportować ani wpisów kalendarza, ani też jakichkolwiek innych informacji.

    Oczywiście, opisane metody nie wyczerpują możliwości przenoszenia danych z jednego telefonu do drugiego. Można to robić wieloma innymi sposobami, na przykład za pomocą phone managerów czy też serwisów internetowych, coraz częściej zwanych obiegowo „chmurkami”. Ale o tym w kolejnej części.


 

   Oto przykładowa operacja przeniesienia listy kontaktów i wpisów kalendarza z modelu HTC HD2 (Windows Mobile 6.5) do nowszego HTC HD7 (Windows Phone 7.5 Mango). Wykonanie transferu okazało się dość skomplikowane, gdyż obejmowało kilka spraw – wcale niekoniecznie oczywistych. No ale przynajmniej odbyło się skutecznie. Kontakty i kalendarz z telefonu z Windows Mobile 6.5 zostały wyeksportowane do programu Microsoft Outlook za pomocą bezpłatnego programu MS ActiveSync. Z MS Outlook za pomocą bezpłatnej wtyczki MS Office Hotmail Connector przesłano kontakty i kalendarz do internetowego serwisu HotMail. Odpowiednio konfigurując usługę Windows Live na telefonie z Windows Phone 7.5 Mango (celem streszczenia zwijmy go dalej „windowsfonem”) zsynchronizowano listę kontaktów telefonu i kalendarz z serwisem HotMail – kontakty i wpisy kalendarza zostały zaimportowane z serwisu do telefonu. Wymagało to założenia kont na Windows Live i HotMail, zapamiętania kolejnych identyfikatorów użytkownika (user name albo user ID) i haseł (password).
    Dalej już poszło łatwo. Wystarczyło otworzyć na komputerze w przeglądarce internetowej odpowiednią stronę serwisu HotMail, dodać albo edytować kontakty czy też wpisy kalendarza, potem uruchomić na telefonie wcześniej skonfigurowaną synchronizację z serwisem, a wszystkie zmiany natychmiast odzwierciedlały się w odpowiednich aplikacjach telefonu. I tak można robić ciągle, pod warunkiem, że ma się stały dostęp do Internetu zarówno z komputera, jak i z „windowsfona”. Tyle że zanim do tego doszło, niezbędne okazało się dysponowanie kosztownym MS Outlookiem. O tyle dobrze, że operacja wymagająca korzystania z MS Outlooka okazała się jednorazowa – później już odbywała się bezpośrednia synchronizacja telefonu z serwisem internetowym. Czyli w zasadzie można byłoby skorzystać z wersji testowej (z ograniczonym czasem działania) programu, albo przeprowadzić operację na cudzym komputerze, gdzie MS Outlook jest zainstalowany. Pewnym utrapieniem dla niektórych może okazać się fakt, że strony internetowe usług Windows Live i HotMail oferują wyłącznie anglojęzyczny interfejs. Do tego – jeśli zostaną nieumiejętnie skonfigurowane – mogą zaśmiecić kalendarz użytkownika amerykańskimi świętami narodowymi i datami urodzin prezydentów.
    Drugim istotnym utrudnieniem był sam proces wykonywania transferu danych i konfiguracji usługi synchronizacji. Okazał się on na tyle nieprzejrzysty i nieintuicyjny, że z całej ekipy testującej przebrnął przez niego tylko Andrzej, i to bez przerwy pomstując i przywołując wszystkie kary niebieskie na głowy tych, którzy to wymyśli. Nie było nawet mowy o tym, żeby coś takiego były w stanie wykonać Anna i Eliza, czyli osoby reprezentujące w ekipie testowej dominującą większość użytkowników smartfonów. One po prostu nie wiedziały co robić i co właściwie jest czym już na pierwszych etapach operacji. Później – po skonfigurowaniu wszystkiego – wprowadzać zmiany i synchronizować kontakty i kalendarz z HotMailem – jak najbardziej.

***

W kolejnej części „Smartfonów w praktyce"
przyjrzymy się kwestii koordynacji działania telefonu i komputera,
czyli zajmiemy się phone managerami.

***

W numerze DiVi 3/2012 między innymi: o ACTA i prawach autorskich, nowe kamery Canon, JVC, Samsung, Sony, test telewizora Philips 46PFL9706, MTV - nie tylko (wywiad), Olympus OM-D, wybieramy aparat dla dziecka, BenQ GH600 i GH700 - test, jakie obiektywy do Nikona, Smartfony w praktyce - przenosimy dane, telewizyjne tunery do komputerów, Autodesk Softimage 2012...

 

 

 

 

 

Komentarze (1)

  • remo

    • Pozytywnie nakręcony

    • Szczęśliwy debiut

    2012-06-15, 23:26

    "Jeśli był to smartfon, czyli urządzenie o całkiem zaawansowanych możliwościach i funkcjach, można przypuszczać, że będzie ich całkiem sporo." Jeśli był to android i będzie to android to problemu nie ma żadnego...

  • zobacz wszystkie
  • Trwa ładowanie Trwa ładowanie