Tagi: fotoporady, zdjęcia, perspektywa, fotografia

Uzyskanie dobrej fotografii ciała niebieskiego, zwłaszcza takiego o małej jasności i średnicy kątowej, wymaga korzystania ze specjalistycznego sprzętu. W tym artykule skupimy się natomiast wyłącznie na tym, jak wykonać dobre i ciekawe zdjęcie nocnego nieba, mając do dyspozycji standardowy ekwipunek fotograficzny, który każdy fotograf winien posiadać, czyli: aparat, obiektyw oraz statyw.

Autor: Piotr Madura



Udając się na wakacyjny wypoczynek, często wybieramy małe miejscowości usytuowane z dala od wielkich aglomeracji. Ci, którzy pragną bliższego kontaktu z przyrodą, zabierają ze sobą namiot i rozbijają go nad mazurskimi jeziorami lub zaszywają się w  Bieszczadach.

Ciepłe letnie wieczory przy ognisku i w gronie przyjaciół zachęcają do krótkich nocnych spacerów, podczas których nieraz zdarzyło się nam z podziwem wpatrywać w rozciągającą się od horyzontu do horyzontu Drogę Mleczną. Jeśli szczęście dopisze, dane jest nam także dostrzec "spadającą gwiazdę", dającą pretekst, by w myślach wyrazić marzenie o nowym szkle lub aparacie. Są to z pewnością niezapomniane chwile, które wielu z nas nieraz chciało zatrzymać na fotografii, ale nie każdemu się to udało.

Uzyskanie dobrej fotografii ciała niebieskiego, zwłaszcza takiego o małej jasności i średnicy kątowej, wymaga użycia specjalistycznego sprzętu, jakim jest statyw paralaktyczny z napędem elektrycznym, a w niektórych przypadkach także teleskop z przystawką umożliwiającą podpięcie aparatu fotograficznego. Dziś skupimy się wyłącznie na tym, jak wykonać dobre i ciekawe zdjęcie nocnego nieba, mając do dyspozycji standardowy ekwipunek fotograficzny, który każdy fotograf winien posiadać, tj. aparat, obiektyw oraz statyw.

Jak wiadomo, Ziemia wykonuje obrót wokół własnej osi w czasie 23 godzin 56 minut i 4 sekund, czyli w przybliżeniu dobę. Względność ruchu powoduje, że z naszego punktu widzenia to nieboskłon się porusza, a Ziemia stoi w miejscu. Obrót Ziemi jest na tyle wolny, że przeciętny obserwator nie zwraca na niego uwagi, natomiast wykonujący zdjęcia nieba traktuje go z jednej strony jako zbawienie, a z drugiej jak przekleństwo. Niewątpliwie jednym z plusów ruchu sfery niebieskiej jest to, że w ciągu roku mamy możliwość sfotografowania każdej części nieba na naszej półkuli (w tym przypadku półkuli Północnej), bez konieczności zmiany położenia geograficznego. Minusem w tym przypadku jest fakt, że podczas naświetlania obiekty przemieszczają się w kadrze i możemy wtedy zapomnieć o rejestracji jakichkolwiek szczegółów, jeżeli nie posiadamy statywu potrafiącego automatycznie podążać za nimi.
 
Wyobraźmy sobie taką sytuację: ustawiamy aparat na nieruchomym statywie tak, aby w centrum kadru znalazła się Gwiazda Polarna. Każdy, kto uważał na lekcjach geografii w szkole podstawowej, powinien wiedzieć, jak ją znaleźć. Jeśli natomiast przespał tę ciekawą lekcję, to podpowiem, że jest to gwiazda na końcu dyszla Małego Wozu.
Ustalamy czas naświetlania na kilka minut i korzystając z samowyzwalacza lub wężyka spustowego rozpoczynamy naświetlanie. Po jego zakończeniu na otrzymanym zdjęciu (gdy fotografujemy cyfrowo) widzimy, że gwiazdy bardziej oddalone od Polarnej zakreśliły dłuższe łuki. Ma to bezpośredni związek z prędkością kątową, z jaką poruszają się po nieboskłonie.

Fot. Piotr Madura | Canon 300D F3.5, 18 mm,  ISO 200,  t= 45minFot. Piotr Madura | Canon 300D F3.5, 18 mm, ISO 200, t= 45min


Wartość kąta zarysowanego na fotografii przez gwiazdę, zależy od czasu ekspozycji i długości ogniskowej naszego obiektywu. Aby uwiecznić pełny okrąg, należałoby naświetlać całą dobę, co oczywiście nie jest możliwe ze względu na pory dnia i nocy.

Jeżeli chcemy, aby na fotografii zarysowały się długie ślady, a nie zależy nam na obecności Gwiazdy Polarnej w kadrze, warto skierować aparat w pobliże horyzontu. Tam prędkość kątowa ruchu gwiazd jest największa, dzięki czemu zaoszczędzimy sporo czasu skracając ekspozycję. Zakreślone przez gwiazdy łuki pięknie urozmaicają krajobraz fotografowany nocą, szczególnie jeśli są to szczyty gór, oświetlone jedynie światłem odbitym od Księżyca.

 

Fot. Piotr Madura | Canon 300D, F3.5, 18 mm,  ISO 200,  t= 15minFot. Piotr Madura | Canon 300D, F3.5, 18 mm, ISO 200, t= 15min

 

Na wstępie poradnika wspomniałem o spadających meteorach i chęci sfotografowania tego zjawiska. Jasność "spadającej gwiazdy" z reguły jest bardzo mała, a czas jej lotu bardzo krótki, wynoszący nierzadko ułamek sekundy. Aby zarejestrować ślad powstały po takim przelocie, potrzebny jest w miarę jasny obiektyw szerokokątny i wysoka czułość. Czas naświetlania ma w tym przypadku znaczenie drugorzędne, gdyż w rzeczywistości wystarczy, aby odpowiadał czasowi trwania przelotu meteoru. Ponieważ zjawisko to jest rzadkie, a moment jego wystąpienia trudny do przewidzenia, należy zmienić strategię. W tym celu ustawiamy najwyższą użyteczną czułość (najlepiej od ISO 800 do ISO 3200), uruchamiamy migawkę w trybie B (bulb) i trzymamy ją otwartą aż do momentu ujrzenia gołym okiem meteoru, który miał szansę znaleźć się w kadrze. Przykładowe zdjęcie wykonane tą techniką znajduje się poniżej.

 

Fot. Piotr Madura | Canon 300D, F3.5, 18 mm,  ISO 1600,  t= 30 sekundFot. Piotr Madura | Canon 300D, F3.5, 18 mm, ISO 1600, t= 30 sekund

 

Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne, szczególnie przy zastosowaniu pilota do wyzwalania migawki z możliwością blokowania tejże w trybie B. W czasie kiedy aparat naświetla kadr, my możemy spocząć na karimacie i oddawać się przyjemności wymyślania kolejnych życzeń. Do naszej kolekcji gwiezdnych fotek brakuje jeszcze Drogi Mlecznej uwiecznionej w całej okazałości. W tym przypadku sprawa jest niestety bardziej skomplikowana, ponieważ rozpościera się ona przez całą długość nieboskłonu i aby ją objąć, trzeba użyć szkła typu rybie oko. Pole widzenia obiektywu o ogniskowej 28 mm da nam tylko mały wycinek, co pokazane jest na zdjęciu poniżej.

 

Fot. Piotr Madura | Canon 300D, F3.5, 18 mm, ISO 400, t=30minFot. Piotr Madura | Canon 300D, F3.5, 18 mm, ISO 400, t=30min

 

Najlepszy do tego celu jest więc Peleng 8 mm, F3.5, który na klatce formatu 35 mm dysponuje polem widzenia 180 stopni, a to wystarczy, aby zarejestrować otaczający nas horyzont. Z uwagi na małe powiększenie, ślady gwiazd zarejestrowanych obiektywem o tak szerokim kącie widzenia będzą ledwo zauważalne, co pozwoli wydłużyć czas naświetlania. Do uzyskania pięknego zdjęcia jasnej i ciemnej materii tworzącej Drogę Mleczną trzeba użyć takiej kombinacji parametrów ekspozycji, aby gwiazdy zachowały możliwie punktową postać. Doświadczenie pokazuje, że minimalny czas naświetlenia potrzebny do zrobienia przyzwoitego zdjęcia Drogi Mlecznej wynosi 30 sekund czułości ISO 1600 i przysłonie F3.5, a maksymalny do dwóch minut. Jest to równocześnie maksymalny czas, który uchroni nas od rozmycia szczegółów.

 

Fot. Piotr Madura | Canon 300D, Peleng 8 mm, F3.5, ISO 800, t=5min Fot. Piotr Madura | Canon 300D, Peleng 8 mm, F3.5, ISO 800, t=5min

 

Na zakończenie - o korzystaniu ze statywu i naświetlaniu bez poruszenia słów kilka

Długie ekspozycje wymagają, aby aparat był zamocowany nieruchomo. Nawet delikatne podmuchy wiatru mogą zepsuć nasze zdjęcie, które naświetlaliśmy wiele minut albo godzin. Dlatego też starajmy się nie wyciągać nóg statywu na pełny zakres, zwłaszcza gdy mamy zamocowany w aparacie ciężki obiektyw.

Jak bezpiecznie rozpocząć naświetlanie? Najlepszym sposobem będzie użycie wężyka spustowego albo pilota, który umożliwia wyzwolenie migawki bez obawy o poruszenie aparatu w trakcie naciskania na spust. Oprócz tego możemy także skorzystać z funkcji wstępnego podnoszenia lustra (mirror lock-up), jeśli fotografujemy lustrzanką i taką funkcję ona posiada. Jeśli nie mamy możliwości wyzwolenia migawki zdalnie, a samowyzwalacz nie współpracuje z trybem B, możemy skorzystać z innej techniki pozwalającej na rozpoczęcie i zakończenie naświetlania, eliminującej efekt poruszenia. W tym celu zasłaniamy obiektyw np. czapką, otwieramy migawkę i po kilku sekundach, kiedy drgania statywu się uspokoją odsłaniamy obiektyw. Po zakończeniu naświetlania ponownie zasłaniamy obiektyw i zamykamy migawkę. Technika ta pozwala uniknąć na fotografiach efektu tzw. fasolki, kiedy łuki narysowane przez gwiazdy na początku i końcu posiadają wyraźne uskoki.

Wszystkim wybierającym się na wakacyjny wypoczynek życzę tuzina pięknych, niepowtarzalnych i nieporuszonych zdjęć nocnego nieba, oraz wielu okazji do wypowiadania życzeń i ich spełnienia.

Autor: Piotr Madura

  „Artykuł pochodzi z serwisu www.swiatobrazu.pl

Komentarze (3)

  • Marek

    2011-04-25, 12:57

    Szanowny autorze, Prędkości kątowe gwiazd są zawsze takie same czy w pobliżu zenitu, czy też w pobliżu horyzontu. Zapewne chodziło panu o odcinki jakie te gwiazdy pokonują, a one są rzeczywiście różne. Proszę nie mylić tych tak bardzo różnych pojęć.

  • Pav1007

    2011-08-01, 13:34

    Dzień dobry,
    chciałbym nadmienić, że nie ma czegoś takiego jak statyw paralaktyczny, są natomiast montaże paralaktyczne (equatorial mount) - warto by było zmienić to w tekście, gdyż wprowadza w błąd. Pozdrawiam

  • dziki

    2011-08-01, 14:17

    Szanowny autorze, mam wątpliwości co do zdjęcia "Fot. Piotr Madura | Canon 300D F3.5, 18 mm, ISO 200, t= 45min". Jakkolwiek urocze, nie wydaje mi się że było naświetlane 45 minut. Przy takich parametrach obstawiam 10, góra 20 minut. Przy 45 minutach a) startraile byłyby znacznie dłuższe b) zdjęcie byłoby znacznie jaśniejsze. Przykładowe zdjęcie naświetlane 18 minut, obiektywem o podobnej ogniskowej, ISO 320, f/5.7 wygląda tak: http://lukasz.foto-zdjecia.pl/main.php?g2_itemId=1330 Poza tym zastanawia mnie zdjęcie "Fot. Piotr Madura | Canon 300D, Peleng 8 mm, F3.5, ISO 800, t=5min" - wygląda jakby jednak było robione na montażu paralaktycznym, o czym świadczą rozmazane drzewa na horyzoncie (wynik mikroruchów montażu).

  • zobacz wszystkie
  • Trwa ładowanie Trwa ładowanie