FOTO

view

Funkcje aparatu. Podgląd głębi ostrości

Najtańsze lustrzanki Nikona i Sony od pewnego czasu nie są wyposażane w funkcje podglądu głębi ostrości. Niektórzy twierdzą, że słusznie, bo podgląd głębi ostrości to relikt z czasów analogowych, zupełnie nieprzydatny w aparatach cyfrowych. Do czego ona służy i czy rzeczywiście jej brak nie jest wadą?

 

Piotr Dębek

Podgląd głębi ostrości to funkcja występująca wyłącznie w lustrzankach, nieznana natomiast użytkownikom kompaktów (podgląd głębi ostrości potrafi też pokazać pierwszy przedstawiciel nowego standardu mikro 4/3 – Panasonic G1). Służy ona sprawdzeniu, jak będzie wyglądał obraz po przymknięciu przysłony, czyli po zwiększeniu się głębi ostrości.

 

Obserwując obraz w wizjerze lustrzanki, patrzymy cały czas przez obiektyw w pełni otwarty, czyli o maksymalnym otworze przysłony. Nawet jeśli wybraliśmy np. w trybie priorytetu przysłony mały otwór względny (czyli dużą wartość przysłony, np. f/11), nie widzimy, jak nasz wybór wpływa na zdjęcie. Przysłona w obiektywie dopiero w momencie wciśnięcia spustu migawki zostaje na ułamek sekundy przymknięta do zadanej przez nas lub wybranej przez automat wartości, zostaje wykonane zdjęcie i przysłona ponownie się otwiera. Jeśli chcemy zobaczyć w wizjerze to samo, co za chwilę „zobaczy” matryca lub klatka filmu, wciskamy przycisk aktywujący funkcję podglądu ostrości, a aparat przymyka listki przysłony do wybranej wartości. Gdy puścimy przycisk, przysłona wraca do pełnego otworu.

 

W lustrzankach Canona (po lewej) podgląd głębi ostrości aktywujemy wciskając przycisk na dole lewej strony korpusu, tuż pod przyciskiem odpinającym obiektyw. Nie jest to wygodne - nie dość, że trzeba wymacać właściwy guzik, to jeszcze zawsze jest stres, że przez pomyłkę odłączymy obiektyw... Ta sam funkcja jest zrealizowana doskonale w aparatach Pentaxa (po prawej) - tutaj przeciągnięcie włącznika aparaty poza pozycję ON przymyka przysłonę, a puszczenie go z powrotem otwiera listki przysłony.

  W lustrzankach Canona (po lewej) podgląd głębi ostrości aktywujemy wciskając przycisk na dole lewej strony korpusu, tuż pod przyciskiem odpinającym obiektyw. Nie jest to wygodne - nie dość, że trzeba wymacać właściwy guzik, to jeszcze zawsze jest stres, że przez pomyłkę odłączymy obiektyw... Ta sam funkcja jest zrealizowana doskonale w aparatach Pentaxa (po prawej) - tutaj przeciągnięcie włącznika aparaty poza pozycję ON przymyka przysłonę, a puszczenie go z powrotem otwiera listki przysłony.

 

Przeważnie przycisk do aktywowania tej funkcji znajduje się z przodu korpusu, poniżej obiektywu. W żadnym przypadku nie jest to miejsce łatwo dostępne przy normalnym trzymaniu aparatu, a w lustrzankach Canona ten guzik jest po tej samej stronie, choć nieco niżej niż przycisk odpinający obiektyw. Ja zawsze przeżywam stres, czy zamiast przymknąć przysłonę, przez pomyłkę nie odczepię obiektywu... Rewelacyjnie jest natomiast ta funkcja zaimplementowana w lustrzankach firmy Pentax oraz Samsung. Znajdujący się wokół spustu migawki włącznik główny w pozycji „na lewo” jest wyłączony, „na środku” - włączony, a przeciągnięcie go z pozycji włączonej w prawo i przytrzymanie właśnie powoduje przymknięcie listków przysłony. Mechanizm jest bardzo prosty, ale czy przydatny?

 

Gdzie się kończy ostrość?

Fajnie mieć jasny obiektyw, np. o maksymalnym otworze f/2.8, ale jeśli chcemy uzyskać za jego pomocą dużą głębię ostrości i wybierzemy przysłonę f/8, to w wizjerze nadal widzimy wszystko z jasnością f/2.8. Głębia ostrości jest oczywiście płytka, ale jaka będzie naprawdę? Żeby się tego dowiedzieć, ustawiamy ostrość na wybrany motyw i wciskamy przycisk podglądu głębi ostrości. Aparat przymyka przysłonę do wartości f/8, a my w wizjerze możemy ocenić, czy mamy dostatecznie wyraźne przedmioty przed i za punktem, na który ustawiliśmy ostrość. Teoretycznie....

 

Po wciśnięciu przycisku podglądu głębi ostrości listki przysłony przymykają się do wyznaczonej przez nas (priorytet przysłony) lub dobranej przez aparat (pozostałe tryby) wartości, optymalnej dla danej sceny. Widzimy wówczas, jak bardzo oddalone przedmioty będą wyraźne. (przysłona f/4 i f/22)Po wciśnięciu przycisku podglądu głębi ostrości listki przysłony przymykają się do wyznaczonej przez nas (priorytet przysłony) lub dobranej przez aparat (pozostałe tryby) wartości, optymalnej dla danej sceny. Widzimy wówczas, jak bardzo oddalone przedmioty będą wyraźne. (przysłona f/4 i f/22)

 

 

Ciemność widzę

W praktyce jednak wraz z przymknięciem przysłony, spada jasność obrazu w wizjerze. W praktyce jednak wraz z przymknięciem przysłony, spada jasność obrazu w wizjerze.  Im ciemniejszy obraz, tym trudniej zobaczyć, co naprawdę jest ostre, a co już nie. Im ciemniejszy obraz, tym trudniej zobaczyć, co naprawdę jest ostre, a co już nie. W praktyce przymknięcie przysłony nie tylko zwiększa głębię ostrości, ale także zmniejsza ilość światła, wpadającego do obiektywu. Tym samym obraz w wizjerze staje się ciemniejszy. O ile przymknięcie o jeden stopień (czyli np. z f/2.8 do f/4, czy z f/4 do f/5.6) nie przyciemnia mocno obrazu, o tyle przy f/8 czy f/11 w wizjerze staje się naprawdę ciemno. Jeśli nie fotografujemy w słoneczne południe, może być trudno w ogóle zobaczyć, co będzie na zdjęciu, a próba oceny, czy mniej i bardziej odległe przedmioty są dostatecznie ostre, to już czysta fikcja. W praktyce nie potrzebujemy sprawdzić, jaka głębia będzie przy f/4 czy nawet f/5.6, ale co się dzieje przy f/8, f/11, a nawet f/16. Jest tu niewątpliwie paradoks, że gdy podgląd głębi ostrości jest potrzebny, niewiele na nim widać. Tutaj mają rację ci, którzy twierdzą, że w dzisiejszych czasach ta funkcja jest nieprzydatna i łatwiej jest po prostu zrobić zdjęcie na próbę, a później ocenić głębię ostrości na wyświetlaczu, w razie potrzeby powtarzając ujęcie z innymi wartościami przysłony. Jednak są inne zastosowania dla opisywanej funkcji niż tylko sprawdzanie skąd dokąd będziemy mieli na zdjęciach wszystko wyraźne.

 

Wykrywacz flar i inne specjalne okazje

Mechanizm pozwalający na chwilę przymknąć przysłonę przyda się znacznie lepiej przy mniej podręcznikowych zastosowaniach. Pierwszym i najbardziej przydatnym na co dzień jest kontrola flary. Wiadomo, że im bardziej przymknięta przysłona, tym wszelkie bliki i rozbłyski stają się bardziej widoczne. Przy przysłonie roboczej ustawionej na f/2.8 może nam się wydawać, że nie mamy żadnych błysków, a tymczasem po wykonaniu zdjęcia z przysłoną f/11 na obrazie widoczna stanie się duża i brzydka flara. Wciskając przycisk podglądu głębi ostrości wprawdzie nie zobaczymy samej kompozycji, bo obraz w wizjerze stanie się zbyt ciemny, ale zauważymy, czy nie pojawiają się kolorowe plamy i rozbłyski.

Drugim przydatnym zastosowaniem tej funkcji jest kontrola położenia filtra połówkowego szarego. Zwłaszcza tego typu filtry o twardym przejściu między jasna a ciemną częścią mają tendencję do wyraźniejszej widoczności na zdjęciu granicy działania „połówki” przy silnie przymkniętej przysłonie.

 

Warto czy nie warto?

Przycisk podglądu głębi ostrości najmniej jest dzisiaj potrzebny do sprawdzenia samej głębi ostrości i w amatorskich aparatach, o małych i ciemnych wizjerach, w tej roli sprawdza się kiepsko. Przydaje się on jednak do innych zadań, jednak w większości sytuacji nie będą to czynności niezbędne do uzyskania udanego zdjęcia. Wprawdzie mając taką możliwość warto sprawdzić czasem, czy flara nie będzie zbyt duża, a granica filtra połówkowego zbyt widoczna, ale w czasach cyfrowych niewiele stracimy kontrolując te aspekty na wyświetlaczu LCD, na specjalnie zrobionym zdjęciu próbnym. Z pewnością obecność funkcji podglądu głębi ostrości nie powinna być istotnym kryterium branym pod uwagę przy wyborze aparatu.

Dodał: TrocheTechniki

Komentarze (1): Dodaj komentarz »

Gość
PrinceFoto

Dodane: 10-07-2010 19:00 Zgłoś problem

Tylko Ci,którzy wieszają na szyji tanie lustro i paradują z nim wśród ludzi mając koło nastaw w pozycji auto(często są to właśnie posiadacze gniotów Sony-omyłkowo tylko nazywanych lustrami)tak właśnie twierdzą!!!
zobacz wszystkie

Zobacz podobne