FOTO

view

Funkcje aparatu - wstępne podnoszenie lustra

Czasem pomimo użycia statywu zdjęcia są.... miękkie. Mamy solidny trójnóg i ostry obiektyw, więc skąd ten brak ostrości? Winny jest wstrząs, spowodowany przez podniesienie lustra tuż przed otwarciem migawki. Można temu zaradzić stosując funkcję wstępnego podniesienia lustra.

 

Piotr Dębek


Zasady uzyskania nieporuszonego zdjęcia są znane i niezmienne – solidny statyw a do tego wyzwolenie migawki za pomocą pilota, wężyka lub w ostateczności samowyzwalacza i nic nie ma prawa się ruszyć. Tak jest przynajmniej w przypadku kompaktów – użytkownicy lustrzanek mogą być niemile zaskoczeni, gdy pomimo zastosowania tych wszystkich środków ostrożności zdjęcia będą czasami.... miękkie.

 

Kłap, kłap

No właśnie – problemy z ostrością tylko czasami, a do tego niekiedy wyraźnie widać poruszenie, a niekiedy zdjęcie jest miękkie, ale bez charakterystycznych podwójnych krawędzi. O co chodzi? Może autofokus nie trafił? A może to wina światła? Nic z tego, winny jest sprzęt, ale w całkiem inny sposób niż większość początkujących „lustrzankowiczów” przypuszcza.

 

Każda lustrzanka, jak sama nazwa wskazuje, ma ruchome lustro. Służy ono do przekierowywania obrazu z obiektywu do wizjera – to dzięki temu z dowolnym obiektywem od rybiego oka po supertele możemy zobaczyć dokładnie to, co za chwilę zostanie zarejestrowane. W momencie wciśnięcia spustu migawki lustro jest unoszone do góry, aby obraz z obiektywu trafił na matrycę lub klatkę filmu. Ten właśnie moment jest krytyczny dla ostrości niektórych zdjęć.

 

Mechanizm unoszenia lustra musi być szybki – inaczej zauważylibyśmy dodatkowe opóźnienie, a aparat „spóźniałby się” z wykonaniem każdego zdjęcia. Jednak ta szybkość ma swoją cenę – podnoszone lustro wręcz stuka o ściankę komory aparatu. Efekt jest nie tylko słyszalny w postaci mniej lub bardziej ostrego „kłap”, ale także wyczuwalny w postaci wstrząsu. To właśnie to kłapniecie lustra w jego pierwszej fazie ruchu – podnoszenia przed otwarciem migawki – jest odpowiedzialne za kiepską ostrość niektórych zdjęć. Dlaczego jednak tylko niektórych?

 

To ten niewielki element w środku konstrucji aparatu jest odpowiedzialny za wstrząs w momencie wciśnięcia spustu migawki. Mimo niewielkich rozmiarów ruch lustra może wpłynąć w sposób odczuwalny wpłynąć na wstrząs całego aparatu, nawet zamocowanego na solidnym statywie. (ilustracja: Nikon)To ten niewielki element w środku konstrucji aparatu jest odpowiedzialny za wstrząs w momencie wciśnięcia spustu migawki. Mimo niewielkich rozmiarów ruch lustra może wpłynąć w sposób odczuwalny wpłynąć na wstrząs całego aparatu, nawet zamocowanego na solidnym statywie. (ilustracja: Nikon)

 

Niebezpieczne czasy

W celu zmniejszenia opóźnienia między wciśnięciem spustu migawki a wykonaniem zdjęcia, migawka jest otwierana najszybciej, jak to tylko jest możliwe – czyli gdy tylko unoszone lustro przestanie przesłaniać rzutowany przez obiektyw obraz. Gdy czas naświetlania jest bardzo krótki, sięgając tysięcznych części sekundy, migawka otworzy się i zamknie zanim wstrząs wywołany uderzeniem lustra o komorę rozejdzie się po aparacie. Z kolei przy bardzo długich czasach ekspozycji – rzędu minuty lub dłużej – trwające poniżej sekundy wibracje nie mają wpływu na jakość obrazu. Jest więc pewien przedział czasów naświetlania, gdy drgania spowodowane przez podniesienie lustra mogą zrujnować ujęcie.

 

Ten groźny przedział to mniej więcej od 1/30 sekundy do 1/2 sekundy. „Mniej więcej”, bo wiele zależy od stosowanej ogniskowej. W przypadku teleobiektywów lepiej być bardziej zachowawczym i uważać nawet przy czasach 1/100 sekundy i krótszych. Istotna jest też odległość do najbliższego motywu – im mniejsza, tym to samo drgnięcie kątowe bardziej widocznie odbije się jakości zdjęcia. Przy makrofotografii problem będzie więc bardziej widoczny niż przy pejzażach. Nie bez znaczenia jest też model aparatu – niektóre „trzepią” lustrem mocniej, w innych ten ruch jest lepiej wytłumiony. W zasadzie im większe lustro, tym jest ono cięższe, a więc i jego ruch bardziej się przenosi na cały aparat. Teoretycznie więc lustrzanki pełnoklatkowe są tutaj bardziej problematyczne od sprzętu amatorskiego z matrycami formatu APS-C, ale w praktyce jest bardzo różnie – niektóre aparaty są dobrze wytłumione, a inne wyraźnie szarpią się w ręce w chwili wykonania zdjęcia. Także wśród aparatów pełnoklatkowych różnice są znaczące – wstrząs Alfy A900 jest wyraźniejszy niż Canona EOS 5D Mark II.

 

Te dwa zdjęcia zostały wykonane z użyciem solidnego statywu i pilota. Jedyna różnica to włączenie wstępnego podnoszenie lustra przed wykonaniem zdjęcia po prawej. Jak widać różnica jest znacząca.Te dwa zdjęcia zostały wykonane z użyciem solidnego statywu i pilota. Jedyna różnica to włączenie wstępnego podnoszenie lustra przed wykonaniem zdjęcia po prawej. Jak widać różnica jest znacząca.

 

No dobrze, wiemy, jaka jest przyczyna problemów, ale co możemy zrobić? Zastosować mechanizm wstępnego podnoszenia lustra (ang. Mirror Lock-Up - MLU), w które wyposażona jest część lustrzanek. Polega on na tym, że przed otwarciem migawki lustro podnoszone jest z odpowiednim wyprzedzeniem, tak aby drgania z tym związane wygasły do chwili wykonania zdjęcia. Wystarczą na to dwie sekundy. Po włączeniu odpowiedniej funkcji i wciśnięciu spustu migawki aparat natychmiast podnosi lustro do góry – tracimy wówczas obraz w wizjerze – odczekuje około dwóch sekund i dopiero wówczas otwiera migawkę i wykonuje zdjęcie. Po zamknięciu migawki lustro już bez dalszych opóźnień powraca na miejsce. Proste i funkcjonalne.

 

W zależności od modelu lustrzanki, realizacja tej funkcji jest realizowana na różne sposoby. Czasem niezbędne jest użycie samowyzwalacza – wówczas opóźnienie może być dłuższe, nawet do 10 sekund. W niektórych modelach alternatywą dla samowyzwalacza jest dwukrotne wciśnięcie spustu migawki – pierwsze podnosi lustro, drugie powoduje wykonanie zdjęcia. Oczywiście wówczas koniecznie trzeba korzystać z wężyka spustowego lub pilota, bo inaczej drugie wciśnięcie palcem spustu migawki może spowodować wstrząs, który zniweczy efekt działania mechanizmu MLU.

Czasami ta funkcja nie jest uruchamiana osobno, ale stanowi jeden z trybów pracy samowyzwalacza. Tak jest np. w lustrzankach Pentaxa, gdzie 2-sekundowy samowyzwalacz automatycznie aktywuje mechanizm wstępnego podnoszenia lustra na początku tego dwusekundowego opóźnienia. Warto sprawdzić w instrukcji, czy nasz aparat oferuje MLU oraz jak się go aktywuje.

 

Fragment obu zdjęć. Najbardziej destrukcyjny dla jakości obrazu był czas naświetlania: 1/6 sekundy przy ogniskowej prawie 200 mm (odpowiednik dla pełnej klatki).Fragment obu zdjęć. Najbardziej destrukcyjny dla jakości obrazu był czas naświetlania: 1/6 sekundy przy ogniskowej prawie 200 mm (odpowiednik dla pełnej klatki).

 

Kiedy stosować

Jeśli priorytetem dla nas jest ostrość – stosujemy statyw. Sam statyw jednak nie wystarczy i wstępne podnoszenie lustra powinno być częścią procedury użycia trójnoga: rozstawić na odpowiednią wysokość, zamocować aparat, ustawić kadr, włączyć wstępne podnoszenie lustra, samowyzwalacz albo pilot lub wężyk i pstryk. Czy jednak zawsze należy stosować wszystkie punkty tej instrukcji? Zawsze, kiedy się tylko da. Jednak czasem się nie da – gdy sytuacja jest tak dynamiczna, że nie możemy sobie pozwolić na żadne opóźnienie, nawet takie 2-sekundowe. Nie dotyczy to tylko scen, w których coś w tej chwili z kadru ucieka, ale również tych, w których spodziewamy się, że za chwilę coś się w kadrze przez moment znajdzie. Wówczas nie możemy zaakceptować nawet ćwierci sekundy opóźnienia, a co dopiero całych dwóch sekund!

 

Wstępny LiveView

Jednak i w takich dynamicznych sytuacjach można w nieco nietypowy sposób skorzystać z mechanizmu wstępnego podnoszenia lustra. Trik polega na wykorzystaniu dostępnego w najnowszych lustrzankach trybu LiveView, czyli możliwości kadrowania na wyświetlaczu znajdującym się na tylnej ściance aparatu. Większość sposobów implementacji LiveView – oprócz lustrzanek Sony – polega na tym, że lustro jest podnoszone, migawka otwierana i obraz z obiektywu trafia na matrycę, która na bieżąco przetwarza go i wyświetla na LCD. Jak widać, w trakcie całego tego procesu lustro cały czas znajduje się w górze i – jeśli tylko stosujemy ustawianie ostrości w trybie detekcji kontrastu, a nie detekcji fazowej – ani na chwilę nie opada. Możemy więc w każdej chwili wyzwolić migawkę i wykonać zdjęcie. Oczywiście nadal warto zastosować wężyk spustowy lub pilota, żeby wyeliminować poruszenie będące skutkiem wciśnięcia spustu migawki.

 

Niestety, trik ten nie pomoże użytkownikom lustrzanek firmy Sony. Sposób działania w Alfach podglądu na żywo jest powszechnie chwalony jako bardziej udany niż realizacje w Pentaxie, Olympusie czy Canonie, bo pozwala na sprawniejsze ustawianie ostrości. Dzieje się tak za sprawą dodatkowej, niewielkiej matrycy, która „przechwytuje” obraz z pryzmatu. W trakcie tego lustro nie jest podnoszone i aparat zachowuje pełną sprawność korzystania z układów ustawiania ostrości metodą detekcji fazowej. Niestety, w przypadku unikania wstrząsów spowodowanych poruszeniem lustra rozwiązanie to nie jest najkorzystniejsze, bo nawet w trybie LiveView lustro jest podnoszone dopiero w momencie wykonania zdjęcia. Problem pogłębia jeszcze fakt, że najtańsze lustrzanki Sony (A200, A300 i A350) nie mają mechanizmu wstępnego podnoszenia lustra.

 

Gdy nie ma MLU

Niestety, nie wszystkie aparaty mają funkcję wstępnego podnoszenia lustra, a co gorsza – ratunkiem nie będzie skorzystanie z triku z podglądem na żywo. Do takich lustrzanek bez funkcji umożliwiających skuteczne niwelowanie poruszeń aparatu wynikających z trzepnięcia lustrem oprócz najtańszych Alf należą amatorskie Nikony – D40, D40x i D60, które w ogóle nie mają trybu LiveView. Co wówczas robić? Pewną namiastką może być mechanizm stabilizacji obrazu, który ma szansę zniwelować przynajmniej częściowo wstrząs wywołany ruchem lustra. Rozwiązuje to w pewnym stopniu problem użytkowników lustrzanek Sony.

 

W gorszej sytuacji są właściciele tanich Nikonów. Ich jedynym ratunkiem jest ciężki i solidnie wbity w ziemię statyw, w miarę możliwości jeszcze dociążony.

 

Sprawdzać przed zakupem!

Mechanizm wstępnego podnoszenia lustra jest bardzo niedoceniany przez początkujących fotografów. Tymczasem właściwe użycie tej funkcji przy zdjęciach wykonywanych ze statywu ma znacznie większy wpływ na ostrość fotografii niż zastosowanie najdroższego nawet obiektywu. Zwłaszcza dla osób koncentrujących się na zdjęciach krajobrazowych, architektonicznych i przyrodniczych, a szczególnie makrofotografii, dostępność funkcji wstępnego podnoszenia lustra powinna być bardzo istotna. Warto sprawdzać, czy aparat, który chcemy kupić, ma ten mechanizm, a także w jaki sposób jest on realizowany.

 

Gdy robimy tylko zdjęcia reporterskie lub studyjne i fotografujemy wyłącznie z ręki, wówczas wstępne podnoszenie lustra jest dla nas nieistotną funkcją. Jednak ujęcia ze statywu, zwłaszcza wykonane przy względnie długich czasach naświetlania, znacznie zyskają, gdy aktywujemy MLU. Oczywiście pod warunkiem, że kupiliśmy aparat, który na to pozwala.

Dodał: TrocheTechniki

Komentarze (0): Dodaj komentarz »

Zobacz podobne